zobaczysz

Mam dość spania na lewym w boku.
Jeszcze będziesz tęsknić do brzucha.
Zobaczysz jak się urodzi.

Najdłużej spałam dwie godziny z rzędu.
Zobaczysz jak zacznie ząbkować.

Pralka nigdy nie śpi.
Zobaczysz jak zacznie pełzać.

Zobaczysz jak zacznie przeklinać
Zobaczysz jak zacznie palić
Zobaczysz jak zacznie sobie sprowadzać dziewczyny
Zobaczysz jak się z chaty wyprowadzi

Jeszcze zobaczysz co to życie
utoniesz w szklance wódki
i będziesz samotna jak palec
nawet kac nie przyjdzie.

A kiedy wreszcie zobaczysz, to już nic nie będziesz widzieć
Bo przykryją ci oczy kołdrą z sypkiej ziemi,
robakami nakarmią
i wtedy się wyśpisz.

 

mde

Grześ marszczy czółko – co tam mama znowu smęcisz.

sex appeal umysłu

To było jeszcze przed pierwszą sesją, zanim nauczyłam się pić kawę (jadłam już oliwki – ponoć wyznacznik dorosłości). Chyba nie byłam od niczego uzależniona, jeżeli już to od ludzi. To były czasy, kiedy jeszcze wierzono Fukuyamie i wypadało czytać jego książki.

Jechaliśmy autokarem na konferencję do Wągrowca – ciemne, listopadowe piątkowe popołudnie.
Ktoś z kimś zrywał, ktoś kogoś kochał (jeszcze przez pół roku), ktoś inny miał kogoś kochać do końca życia, ale to wtedy nie miało znaczenia, bo dziekan ufundował beczkę piwa i kiełbaski na grilla.

Byliśmy burmistrzami, prezydentami, wojewodami na sesjach plenarnych. Dzieliliśmy i rządziliśmy.
Wchodziliśmy w swoje role bardziej przekonująco niż Starkowie i Lannisterowie (planszówki jeszcze nie były modne).Continue Reading

jak podróżować z kotami?

Odkąd zamieszkali z nami Markez (vel biały szatan, nikt tak jak on nie wygina ogonka w znak zapytania) i Lemmy (wcielenie zmarłego frontmana z Motorhead z domieszką poczciwego muminka i buki jednocześnie) dom ożył – dosłownie. Ożyły wszystkie schowki, wnęki, kurze spod łóżka. Mop już nie jest mopem, a Hydrą, której należy odciąć jedną z głów; automatyczna miara to wąż, a muchy messerschmitty, które chcą przeprowadzić nalot na kuwetę. Życie toczy się za kaloryferem, pod wanną, w szafach. Z kosza na warzywa giną fasolki, które potem wystają miauczydupkom z pyska jak wąsy, w nocy po korytarzu krążą ich cienie, bo właściciela nie opuszcza się nawet o trzeciej w nocy, kiedy ten idzie za potrzebą i zawsze można go wtedy namówić na tulenie.

dscf5482

Continue Reading

fabryka panslawizmu

Studenci slawistyki upojeni perspektywą posiadania statusu poligloty
wpisują do swoich cv znajomość wszystkich języków słowiańskich, bo przecież
jeśli znasz czeski, to mówisz po słowacku, rosyjski po nauczeniu się wymawiania gardłowego „h” staje się ukraińskim, do bułgarskiego wystarczy dodać czasownik „sakate” i już można śmigać po macedońsku. Kiedy w Durmitorze pasterze zapytają Cię, skąd tak dobrze znasz czarnogórski, nie zaprzeczasz, że to słoweński z domieszką rozmówek z przewodnika, ale uśmiechasz się nonszalancko.Continue Reading

ferrari w genetycznej formule jeden

W jednym z plemion afrykańskich kobieta w ciąży udaje się na cały dzień do dżungli kontemplować swój stan. Wymyśla wtedy piosenkę dla nienarodzonego dziecka, którą śpiewa przez całą ciążę. Po urodzeniu jej piosenkę śpiewają wspólnie wszyscy mieszkańcy wioski. W ten sposób przygotowuje się na spotkanie z mieszkańcem brzucha. Piosenki nigdy nie wymyślałam, ale postanowiłam napisać wiersz dla Pana Fasoli :).

 

Dziewięćdziesiąt dziewięć milionów dziewięćset dziewięćdziesiąt dziewięć tysięcy dziewięćset dziewięćdziesiąt dziewięć plemników walczyło o to, żebyś nie powstał.
I jeden, który był Tobą.Continue Reading