Santiago de Riviera albo San Javier

Rano przywożą świeży piasek, usypują go pługiem jak śnieg na stoku narciarski.Rośnie dmuchany Shrek, smażą się churriosy w knajpach.

Siadamy przy podjeździe dla inwalidów, bo z daszka pada cień. Obok nas siada matka z chłopcem na wózku, który ma stwardnienie rozsiane. Mama mówi mu o samolotach i mewach o czarnych dziobach, a on w odpowiedzi wydaje dźwięki, które brzmią jak język chiński. (w Polsce przecież nie ma takich ludzi)

Po niebie przelatują samoloty. Zostawiają za sobą ślad flagi hiszpańskiej i białą wstęgę, która wygląda jak wzorek na cappucino serwowanym w Mamma Wilda.Continue Reading

Jaskiniowcy

Kiedy przeczytałam w książce „Grobowiec w Sewilii. Podróż przez Hiszpanię u progu wojny domowej” Normana Lewisa o zamieszkanych jaskiniach w okolicach Saragossy, moja wyobraźnia zaczęła szybciej pracować. Żałowałam, że opisuje minione czasy, bo chętnie zobaczyłabym jak można urządzić sobie mieszkanie w jaskinii. Kiedy więc przeczytaliśmy w przewodniku, że w Guadix nadal jest to popularna forma „budownictwa” mieszkaniowego, musieliśmy tam pojechać!

 

sdrdav

Continue Reading

W Almerii grają w domino

W Almerii drzewa wyglądają jakby w nocy nachodził je Edward Nożycoręki. Kwiaty pachną piękniej niż perfumy, a w barach, kiedy prosi się o sok pomarańczowy, to rozumie się samo przez się, że będzie wyciskany na miejscu. Na białych uliczkach wyrastają utrzymane w stylu mauretańskim domy. Wyglądają trochę jak piece do pizzy. Przed kawiarniami mężczyźni grają w domino. Nie żadne szachy, warcaby, trik-traka, karcianki, tylko w domino. Magnetyczne domino.

DSC05842

Continue Reading

Wiosna zaczyna się w Murcii

Dumni są mieszkańcy Murcii. To w ich mieście rozpoczyna się wiosna. Tego dnia nawet gimbaza wkłada stroje ludowe i na ludowo pije po parkach. Całe miasto jest przebrane, a my w zwykłych ciuchach wyróżniamy się jak szczury w mrowisku.

DSC05804

Oprócz strojów ludowych, wszędzie kiełbasy! Przewieszone przez ramy rowerowe, jadą na wozach kolorowych…Continue Reading

Puerto de Mazarron

Plażę w Puerto de Mazarron okalają hacjedy wypreparowane z meksykańskich telenowel. Globus kręci się pijany i mylą mi się strony Atlantyku. Hiszpański na językach i kolory na twarzach ludzi. W jednej hacjendzie okna się otwierają, w drugiej zamykają. Jedni się budzą, inni idą spać. Przed domkami niewielkie werendy niczym sceny teatralne: na jednej właśnie kończą obiad przed sjestą, na innej dopiero pojawiają się aktorzy po całonocnej fieście.

dav

Continue Reading