niemowlę też człowiek

Wyobraźcie sobie, że jeszcze w latach 80. w USA przeprowadzano u niemowląt operacje na otwartym sercu. Uważano bowiem, że maluszki nie czują bólu. Prawda była tak, że anestezjologia nie była jeszcze tak rozwinięta i lekarze bali się znieczulać bobasy. Dzieciaczki często umierały po takich zabiegach od nadmiaru stresu. Sytuację zmieniła kampania matki, której dziecko przeszło taki zabieg – ona była pewna, że jej szkrab czuje ból.

W kontekście powyższego nie powinny dziwić kuriozalne z dzisiejszej perspektywy rady zawarte w poradniku „małe dziecko” (Państwowy Zakład Wydawnictw Lekarskich, Warszawa 1980) np. rozkład posiłków niemowlęcia:
„w czwartym miesiącu niemowlę otrzymuje 5 razy pokarm matki, o godz. 6,9,15,18 i 21 (…) oraz o 12 zupę jarzynową z masłem”. Nocne karmienia? Zapomnij. Z opowieści wiem, że stosowanie się do rad z tej książki kończyło się tym, że dziecko całą noc wyło.

Obecnie wiemy, że niemowlę odczuwa ból i że będąc karmione mlekiem matki samo potrafi regulować sobie posiłki. Nadal jednak wiele osób traktuje małego człowieka gorzej niż zwierzę. Piszę to z bólem, ale knajpka, która do momentu aż nie staliśmy się rodzicami, była pod względem jedzenia, jedną z naszych ulubionych, takie właśnie ma podejście. Mowa o Suszonych Pomidorach na poznańskiej Wildzie. Po zapłaceniu rachunku zapytałam kelnera, dlaczego nie ma przewijaka. Odpowiedział, że oni nie targetują się na dzieci. Zapytałam zatem, dlaczego mają krzesełka dla niemowląt. Ano, bo oni namówili szefową. Dodał też, że do knajpy za to można przyjść ze zwierzęciem. Fajnie, ale czy zagwarantujecie moim kotom kuwetę?

Wiedziałam, że w Suszonych są krzesełka dla niemowląt. Skoro krzesełka, to byłam przekonana, że będzie przewijak. Pomidory są więc trochę przyjazne, a trochę nie. To lepiej usuńcie te krzesełka, bo wysyłacie rodzicom nieczytelny komunikat odnośnie targetu.

Moja siostra zapytała mnie, czy przewijak to standard. Wg mnie montowanie przewijaka nie oznacza jeszcze bycia knajpą przyjazną rodzicom, jak sugerował kelner. Takim wyznacznikiem jest kącik malucha, worki soho, brak schodków na wejściu etc. i takim miejscem jest np. Mamma Wilda. Jeżeli jakiś rodzic bierze dziecko do knajpy to znaczy, że potrafi nad nim zapanować, a jeżeli nie będzie potrafić, to wyjdzie. To tak jakby zakazać wchodzić do baru mężczyznom, bo część z nich się awanturuje i np. nie płaci za siebie. W obu sytuacjach obsługa ma prawo zwrócić uwagę. Natomiast przewijak to po prostu absolutne minimum standardów sanitarnych w cywilizowanym kraju, zwłaszcza w knajpie która ma krzesełka dla niemowląt. Niemowlak też człowiek i ma swoje prawa, żeby być przewiniętym w normalnych warunkach, a nie na desce klozetowej.

Dodam tylko, że kelner dostał napiwek, więc jego reakcja nie mogła wynikać np. z faktu, że takowego nie otrzymał, a także to, że nasze dziecko było cicho podczas posiłku. Może nie byłoby takiego niesmaku, gdyby knajpa stworzyła dla swoich pracowników wytyczne, co w takich sytuacjach odpowiadać. Nie jesteśmy w targecie? No to nie, ale powiedzcie to tak, żeby nie odbijało się czkawką i pamiętajcie, że warto dbać o stałych klientów, bo mody się zmieniają i za jakiś czas plastikowa hipsterka może się znudzić.

 

No Comments

Post a Comment